Hotel dla Psów, Hodowla labradorów
Ta Bajka

tel. 42 636 58 02
kom. 508 742 666

Zobacz koniecznie bogatą galerię zdjęć z życia szczeniaczków


FILMOWA GALERIA


HOME

HOTEL
AKTUALNOŚCI

HODOWLA
ABRA

LANCJA
MAGA

DAGA
CZILU-reproduktor


KONTAKT
 

PIERWSZY MIOT DAGI
POTOMSTWO DAGI

DRUGI MIOT DAGI
TRZECI MIOT DAGI

GALERIA
archiwalna
GALERIA
GALERIA MIOT 2014


RASA LABRADOR

SPRAWDŹ CZY LABRADOR TO PIES DLA CIEBIE.  TEST

 

RASOWY=RODOWODOWY 


VADEMECUM O PSACH

PSIE ABC

DOWCIPY O PSACH
TAPETY
LINKI

 

DOŁĄCZ DO NAS NA FB

 

 

 

Pierwszy Długo Oczekiwany Planowany  Miot Wiosną 2008
 


 
Nasze malutkie labradory urodziły się
27 marca 2008r. wieczorową porą.

 

Mama - labrador retriever - DAGA z Tureckich Stoków. Wszystko o Dadze ( rodowód, wystawy, dyplomy )

Tata- labrador retriever - JUMBO JET Sable  Blues -
                                  Champion Polski
 o rodowodzie czesko-morawskim  
                                          

 

    DAGA                                                JUMBO JET-a  GALERIA    

Szczenięta  z pierwszego miotu Dagi:
pieski - MAG LU,  MOR LU,  MIG LU,  MADDOX LU,  MAZOR LU
suczki - MILA LU,  MERY LU,  MAGA LU,  MONI LU  
  

Kontrola miotu, przeprowadzona przez kierownika sekcji labradorów - Panią Zofię Marciniak dała wynik bardzo pozytywny.

"Mocne szczenięta, bez widocznych wad anatomicznych. Zgryzy mleczne nożycowe z prawidłową ilością siekaczy. Kolor, pigment, gatunek szaty prawidłowy, ogonki bez uszkodzeń, u psów jądra w mosznie. Szczenięta w bardzo dobrej kondycji, odrobaczone, przed pierwszym szczepieniem. Suka w dobrej kondycji, warunki domowe b. dobre."  pdf

Szósty i siódmy tydzień - szczenięta osiągnęły dojrzałość aby iść do nowych domów. Są już dwukrotnie odrobaczone i zaszczepione. Ważą  około 5kg.

Szczeniaczki mają całkowicie rozwinięty słuch i wzrok i są zainteresowane wszystkim co napotkają na swojej drodze - sprawdzają to węchem i biorą do pysia. Gryzienie różnych przedmiotów to podstawowe zajęcie samodzielne ale głównie interesuje maluchy zabawa wzajemna w "ganianego", "szarpanego", "napadanego". Nauczyły się gryźć , nie zadając sobie bólu.
Z każdym szczenięciem mamy indywidualny kontakt - każdemu labusiowi poświęcamy osobno trochę czasu, z dala od rodzeństwa. Na Indywidualne imiona jeszcze nie reagują ale wszystkie przybiegają na hasło-  
 "d z i e c i  ś m i e c i - dooo  mnieeee"
 

Czwarty i piąty tydzień przyniósł bardzo szybki rozwój i wzrost szczeniąt.

Maluchy doskonale radzą sobie z samodzielnym jedzeniem z miseczek. Wsuwają z apetytem namoczoną karmę z dodatkiem pokrojonej wątróbki lub gotowanej marchewki czy ugotowanych jajek. Minut 5 i miseczki są puste. Mleczko mamuśki jest dla nich najlepszym deserem i trudno będzie z niego zrezygnować a czas rozstania zbliża się nieubłaganie.

Szczeniaczki przestały już być nieporadnymi noworodkami  - teraz już są małymi pieskami: warczą, gryzą, machają ogonkami, pewnie chodzą i biegają. Łatwo i szybko się męczą. Prowadzą grupowe zabawy, podczas których zaczyna ustalać się hierarchia w stadzie.

Nasz Labcie poznały już wszystkie miejsca w domu, śmiało wędrują nie bojąc się nowych miejsc. Oswojone z różnym dźwiękami nie mają lękliwych reakcji na hałas.

W trzecim tygodniu "duże" maluchy przeprowadziły się do bezpiecznego, wysokiego kojca, do pokoju gdzie toczy się rodzinne życie.

Trzeci tydzień życia zakończył się przejażdżką samochodem, spotkaniem ze swoim weterynarzem i pierwszym odrobaczeniem. Pieski mają już swoje książeczki zdrowia.

Ekipa weterynaryjna " Na Stokach" z naszymi Labusiami

Nasze Milusińskie
wstają już i chodzą,
zaczynają chłeptać płyny,
zaczynają być świadome otoczenia,
rozwija im się zmysł węchu,
zaczynają bawić się między sobą,
oswajają się z różnymi dźwiękami i widokami,
wypróżniają się bez matczynej stymulacji,
zaczynają wybierać miejsce do wypróżnienia.

Ułatwiliśmy im naukę czystości poprzez podzielenie dużego kojca na część z wygodnym, miękkim materacem do spania i zabawy i część, gdzie rozkładane są gazety. Nie trzeba im dużo tłumaczyć, same najczęściej wybierają właściwe miejsce na siusiu i kupki.
 

Pierwsze dwa tygodnie życia szczenięta spędzają w niskim kojcu, w zacisznym i cieplutkim  miejscu.

Szczeniaczki przez większość czasu śpią a przez resztę jedzą. Pełzają , szukając ciepła bo są bardzo wrażliwe na wychłodzenie. W pierwszym okresie wymagają stymulacji do wypróżniania się. Szybko rozwija się im centralny układ nerwowy dlatego realizujemy z maluchami już od 3 dnia życia program stymulacji neurologicznej. Po tygodniu szczeniaki podwajają swoją wagę urodzeniową. Pod koniec 2 tygodnia otwierają się maluchom oczy a zaraz potem uszy.

Poród i pierwsze dni po...

Z powodu ciąży mnogiej Daga rodziła pod opieką weteryryjną dr. Pawła Sieradzkiego      i jego asystentki Kamili Idzikowskiej- poród trwał tylko 5 godzin i odbył się bez większych komplikacji ale fachowe oczy i ręce były potrzebne aby poród zaczął się i skończył szczęśliwie. Natychmiast po porodzie, Dagunia przystąpiła do powinności macierzyńskich z widoczną dumą, oddając malcom całą swoją uwagę i instynktowną troskliwość. Czarnej Niani nie omieszkała dać do zrozumienia kto jest "pierwszym skrzypkiem w tej orkiestrze" ale Czarna Suńka z niemałą zazdrością patrzyła na Mamuśkę i całe zamieszanie z pociechami jakie miała Dagusia do opanowania - a udawało jej się to bez zarzutu. Pokarmu miała pod dostatkiem, masowała każdemu szczeniaczkowi brzuszek przy każdym karmieniu, robiła wszystkim toaletę Ja ze swojej strony sprawowałam opiekę nad  świeżo upieczoną mamą, karmiąc ją do woli i wyprowadzając na krótkie spacerki kiedy tylko zapragnęła. Towarzyszyłam Dadze przy każdym karmieniu. Skutek był taki że obydwie przez pierwsze dni chodziłyśmy na rzęsach a sen łapałyśmy w locie. Maluchy jadły przez godzinę, co pół godziny - oczywiście nie rozróżniając pory dnia i nocy.


PRZED PORODEM

Brzuszek Dagusi rósł w oczach. Przyszła Mamuśka miała apetyt. Poza specjalistyczną karmą-eukanubą podjadała jeszcze codziennie jajko na twardo, utarte skorupki, twarożek polany jogurtem, oczywiście ugotowaną wątróbkę indyczą, witaminki ( przepisane przez pana doktora). Marchewkę chrupała na surowo. Całe to jedzonko podzielone było na 5 porcji żeby jednorazowo nie obciążać brzuszka.

          

Daga lubiła podsypiać w dzień ale  żadnym spacerkiem nie wzgardziła. Prowadzałyśmy się po parku bardzo spokojnie, unikając zabaw z rozbrykanymi psami bo łatwo o uraz ciężarnego brzuszka.  Daga sama to wyczuwała i widząc pieski do których nie miała zaufania brała smycz do pyska, odciągała mnie od towarzystwa, prowadząc w przeciwnym kierunku.

 powrót do początku