|
Nasze malutkie labradory urodziły się
27 marca 2008r. wieczorową porą.
Mama - labrador retriever -
DAGA z Tureckich Stoków.
Wszystko o Dadze (
rodowód, wystawy, dyplomy )
Tata- labrador retriever - JUMBO JET Sable
Blues -
Champion Polski
o
rodowodzie
czesko-morawskim
 
DAGA
JUMBO
JET-a
GALERIA
Szczenięta z pierwszego miotu Dagi:
pieski - MAG LU, MOR LU, MIG LU, MADDOX LU, MAZOR
LU
suczki - MILA LU, MERY LU, MAGA LU, MONI LU
Kontrola miotu,
przeprowadzona przez kierownika sekcji labradorów - Panią Zofię Marciniak dała
wynik bardzo pozytywny.
"Mocne szczenięta, bez widocznych wad anatomicznych. Zgryzy mleczne
nożycowe z prawidłową ilością siekaczy. Kolor, pigment, gatunek szaty
prawidłowy, ogonki bez uszkodzeń, u psów jądra w mosznie. Szczenięta w bardzo
dobrej kondycji, odrobaczone, przed pierwszym szczepieniem. Suka w dobrej
kondycji, warunki domowe b. dobre." pdf
Szósty i siódmy tydzień - szczenięta
osiągnęły dojrzałość aby iść do nowych domów. Są już dwukrotnie odrobaczone
i zaszczepione. Ważą około 5kg.
Szczeniaczki mają całkowicie rozwinięty słuch
i wzrok i są zainteresowane wszystkim co napotkają na swojej drodze -
sprawdzają to węchem i biorą do pysia. Gryzienie różnych przedmiotów to
podstawowe zajęcie samodzielne ale głównie interesuje maluchy zabawa
wzajemna w "ganianego", "szarpanego", "napadanego". Nauczyły się gryźć , nie
zadając sobie bólu.
Z każdym szczenięciem mamy indywidualny kontakt - każdemu labusiowi
poświęcamy osobno trochę czasu, z dala od rodzeństwa. Na Indywidualne imiona
jeszcze nie reagują ale wszystkie przybiegają na hasło- "d z i e
c i ś m i e c i - dooo mnieeee"
Czwarty i piąty tydzień przyniósł bardzo
szybki rozwój i wzrost szczeniąt.

Maluchy doskonale radzą sobie z samodzielnym
jedzeniem z miseczek. Wsuwają z apetytem namoczoną karmę z dodatkiem
pokrojonej wątróbki lub gotowanej marchewki czy ugotowanych jajek. Minut 5 i
miseczki są puste. Mleczko mamuśki jest dla nich najlepszym deserem i trudno
będzie z niego zrezygnować a czas rozstania zbliża się nieubłaganie.

Szczeniaczki przestały już być nieporadnymi
noworodkami - teraz już są małymi pieskami: warczą, gryzą, machają
ogonkami, pewnie chodzą i biegają. Łatwo i szybko się męczą. Prowadzą
grupowe zabawy, podczas których zaczyna ustalać się hierarchia w stadzie.

Nasz Labcie poznały już wszystkie miejsca w
domu, śmiało wędrują nie bojąc się nowych miejsc. Oswojone z różnym
dźwiękami nie mają lękliwych reakcji na hałas.
W trzecim tygodniu "duże" maluchy przeprowadziły
się do bezpiecznego, wysokiego kojca, do pokoju gdzie toczy się rodzinne życie.
Trzeci tydzień życia zakończył się przejażdżką
samochodem, spotkaniem ze swoim weterynarzem i pierwszym odrobaczeniem. Pieski
mają już swoje książeczki zdrowia.

Ekipa weterynaryjna " Na Stokach" z naszymi Labusiami
Nasze Milusińskie
wstają już i chodzą,
zaczynają chłeptać płyny,
zaczynają być świadome otoczenia,
rozwija im się zmysł węchu,
zaczynają bawić się między sobą,
oswajają się z różnymi dźwiękami i widokami,
wypróżniają się bez matczynej stymulacji,
zaczynają wybierać miejsce do wypróżnienia.
Ułatwiliśmy im naukę czystości poprzez podzielenie dużego kojca na część z
wygodnym, miękkim materacem do spania i zabawy i część, gdzie rozkładane są
gazety. Nie trzeba im dużo tłumaczyć, same najczęściej wybierają właściwe
miejsce na siusiu i kupki.
Pierwsze dwa tygodnie życia szczenięta spędzają w
niskim kojcu, w zacisznym i cieplutkim miejscu.
Szczeniaczki przez większość czasu śpią a przez resztę jedzą. Pełzają , szukając
ciepła bo są bardzo wrażliwe na wychłodzenie. W pierwszym okresie wymagają
stymulacji do wypróżniania się. Szybko rozwija się im centralny układ nerwowy
dlatego realizujemy z maluchami już od 3 dnia życia program stymulacji
neurologicznej. Po tygodniu szczeniaki podwajają swoją wagę urodzeniową. Pod
koniec 2 tygodnia otwierają się maluchom oczy a zaraz potem uszy.
Poród i pierwsze dni po...
Z powodu ciąży mnogiej Daga rodziła pod opieką weteryryjną dr. Pawła
Sieradzkiego i jego asystentki Kamili Idzikowskiej-
poród trwał tylko 5 godzin i odbył się bez większych komplikacji ale fachowe
oczy i ręce były potrzebne aby poród zaczął się i skończył szczęśliwie.
Natychmiast po porodzie, Dagunia przystąpiła do powinności macierzyńskich z
widoczną dumą, oddając malcom całą swoją uwagę i instynktowną troskliwość.
Czarnej Niani nie
omieszkała dać do zrozumienia kto jest "pierwszym skrzypkiem w tej orkiestrze"
ale Czarna Suńka z niemałą zazdrością patrzyła na Mamuśkę i całe zamieszanie z
pociechami jakie miała Dagusia do opanowania - a udawało jej się to bez zarzutu.
Pokarmu miała pod dostatkiem, masowała każdemu szczeniaczkowi brzuszek przy
każdym karmieniu, robiła wszystkim toaletę Ja ze swojej strony sprawowałam
opiekę nad świeżo upieczoną mamą, karmiąc ją do woli i wyprowadzając na
krótkie spacerki kiedy tylko zapragnęła. Towarzyszyłam Dadze przy każdym
karmieniu. Skutek był taki że obydwie przez pierwsze dni chodziłyśmy na rzęsach
a sen łapałyśmy w locie. Maluchy jadły przez godzinę, co pół godziny -
oczywiście nie rozróżniając pory dnia i nocy.
PRZED PORODEM
Brzuszek Dagusi rósł w oczach. Przyszła Mamuśka miała apetyt. Poza
specjalistyczną karmą-eukanubą podjadała jeszcze codziennie jajko na twardo,
utarte skorupki, twarożek polany jogurtem, oczywiście ugotowaną wątróbkę
indyczą, witaminki ( przepisane przez pana doktora). Marchewkę chrupała na
surowo. Całe to jedzonko podzielone było na 5 porcji żeby jednorazowo nie
obciążać brzuszka.

Daga lubiła podsypiać w dzień ale żadnym
spacerkiem nie wzgardziła. Prowadzałyśmy się po parku bardzo spokojnie, unikając
zabaw z rozbrykanymi psami bo łatwo o uraz ciężarnego brzuszka. Daga sama
to wyczuwała i widząc pieski do których nie miała zaufania brała smycz do pyska,
odciągała mnie od towarzystwa, prowadząc w przeciwnym kierunku.
|